W zeszłym tygodniu byłem na jarmarku zorganizowanym przy okazji jakiegoś święta na wsi. Byłem tam z kilkoma kolegami. Postanowiliśmy zaszaleć w niedzielne popołudnie. W pewnym momencie koledzy zauważyli bordowy namiot z wielkim napisem „Wróżka, sny i horoskopy” Zainteresowani podeszliśmy bliżej. Za namową kolegów wszedłem do środka i zobaczyłem kobietę o siwych włosach siedzącą za stołem. Poprosiła nie abym usiadł. Wytłumaczyła, że interpretuje sny i stawia horoskopy. Ja nie byłem zainteresowany usługą. Jednak moi koledzy chętnie sprawili sobie wróżby.
Osobiście nie wierzę w sny ale też nie jestem zupełnym ignorantem. Może tkwi w tym jakaś prawda ale ja jej raczej nie dostrzegam. Horoskopy są dla mnie po prostu tekstem, który ktoś napisał by wpłynąć na innych. Jeśli już jestem zainteresowany moim snem to często dla rozrywki przeglądam internetowy sennik, w którym mogę znaleźć interesujące mnie informacje. Podchodzę do tego jednak ostrożnie – nie jestem kimś kto uwierzy we wszystko co napisano lub ktoś powie. Wolę twarde stąpanie po ziemi by nic nie mogło mnie zaskoczyć.